Chwilka zamyślenia w Brooklyn Heights, NYC, USA

Kilka tygodni temu w podróży z Austin do Warszawy miałem długą wielogodzinną przesiadkę na lotnisku JFK w Nowym Jorku. Nie bardzo wiedziałem co ze sobą zrobić przez kilka godzin. Marcowy dzień był chłodny i początkowo pochmurny i nie zachęcał na wyprawę do miasta. Ale jednak zdecydowałem się pojechać na parę godzin do Brooklyn Heights. I jak dobrze bo czekała tam na mnie krótka lekcja historii, której nie znałem a potem też chwila zamyślenia.

Okolica Brooklyn Heights i jej promenada daje nam panoramiczny widok na rzekę East River i dolny Manhattan a dalej na horyzoncie także na Statuę Wolności. Widok jest piękny i znajomy mi od wielu lat kiedy po raz pierwszy przyjechałem do Nowego Jorku jeszcze jako student dawno temu bo prawie 25 lat temu. Dzisiaj ta panorama jest jeszcze ciekawsza bo nieużywane od dawna nabrzeża Brooklynu zostały zaadoptowane na boiska do gry w piłkę lub w koszykówkę a wiodą do nich ścieżki rowerowe. Spogladałem z promenady na Manhattan myśląc, że jest ciekawostką że to nie słynny Manhattan ale właśnie jego sąsiad Brooklyn ma więcej ludności. Rzeka East River tam w dole oddziela dwie z najbadziej znanych wysp w Stanach: Long Island tu gdzie Brooklyn a dalej Queens od wyspy Manhattanu.

Włóczyłem się malowniczymi uliczkami Brooklyn Heights gdzie jest bardzo wiele domów zbudowanych w połowie 19 wieku z charakterystycznymi wejściowymi schodami na zewnątrz. I tak niespodziewanie natrafiłem na protestancki kościół Plymouth Church. I z zaciekawieniem przeczytałem o nieznanej mi do tej pory bardzo ważnej roli jaką ten kościół odegrał w połowie 19 wieku jako ośrodek ruchu anty- niewolniczego poprzez ukrywanie zbiegów z południowych stanów gdzie panowało niewolnictwo do stanów gdzie panowała wolność dla wszystkich a także do Kanady (ten system znany był jako Undergound Railroad). Abraham Lincoln odwiedził Plymouth Church w 1860 wygłaszając przemówienie przeciw niewolnictwu. Kilka miesięcy potem został wybrany Prezydentem Unii.

A dziś Plymouth Church nadal jest oazą wolności i szacunku dla wszystkich. Napis przed kościołem deklaruje, że kościół pomaga uchodźcom i imigrantom. Dało mi do to myślenia, że niewolnicy  uciekali ze stanów południa przed opresją i przed bestialstwem szukając wolności i szacunku dla swego życia. I także dziś tak wielu uchodżców i imigrantów szuka tego samego. I tak jak wtedy ci uciekający wyglądali inaczej i mieli inne zwyczaje niż ci, którzy im miłosiernie pomagali w ciężkiej godzinie tak i dziś jest podobnie. Chciałoby się powtórzyć za jednym z Błogosławieństw z Kazania na Górze – ‚Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią’ – jak dla mnie jedna z głównych prawd chrzecijaństwa – a dziś tak często wypaczona i zapomniana przez tych, którzy są chrześcijanami tylko z nazwy.

 

 

4 uwagi do wpisu “Chwilka zamyślenia w Brooklyn Heights, NYC, USA

  1. Bardzo ciekawa refleksja i porównanie do dzisiejszych czasów. Dziś Syryjczycy uciekający przed śmiercią, szukający namiastki godnego życia są nazywani intruzami i oszołomami i niestety takie obelgi często padają z ust tych, którzy najgłośniej krzyczą i deklarują swoje chrześcijańskie wyzwanie wiary.

    • bardzo dziękuję za Twój komentarz Malwina .. jak dobrze wiedzieć, że są inne osoby, które myślą podobnie .. bardzo mnie smuci i więcej przyprawia o gniew hipokryzja bardzo wielu fałszywych chrześcijan, którzy z pobudek na najtańszą politykę strachu zbijają polityczny kapitał demonizując ludzi tak ciężko doświadczonych przez los .. Szczególnie boli mnie to w Polsce skąd tak wielu uciekało przez wieki przed opresją zaborców czy głodem czy wojną .. niestety widzę na własne oczy jakie spustoszenie w głowach ludzi czyni propaganda przeciw wszystkiemu co inne w polskich rządowych mediach .. niestety fałszywi chrzecijanie są u nas na porządku dziennym … wiem, że to fenomen nie tylko polski i mam nadzieję, że przeminie za jakiś czas .. mimo wszystko jestem optymistą Pozdrawiam ciepło

  2. Mądrze prawisz. Rozumiem sytuację tych dzisiejszych uchodźców i chciałabym, żeby im było lepiej w życiu, bo mają koszmarny los. Z innej jednak obawiam się, że nie będą chcieli z nami żyć na równoległym polu. Może być tak, że będą nam chcieli swoje zasady narzucić. Co wtedy?

    • Aniu temat rzeka .. oczywiście zawsze jest jakaś marginalna miejszość wśród tych co uciekają od opresji i uciemiężenia .. ta mniejszość będzie próbwać ekstremanlnych rzeczy w życiu .. tak było zawsze przy każdej fali uchodźców i emigrantów .. polityka stachu zawsze używała tych przykładów .. z niewolnictwem było bardzo podobnie .. że niby czarni mężczyźni stanowili staszne zagrożenie dla białych kobiet i inne temu podobne sensacje .. to jest nieuniknione .. sprawa asymilacji emigrantów jest tematem bez końca są wielkie różnice w podejściu różnych krajów .. tu w Stanach czy w Kanadzie po prostu muszą sobie często sami dać radę i ciężko pracować tak jak wszystkie fale emigracji i wkomponować się w społeczeństwo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s